Zly los rzucil mnie stad daleko.
Lecz choc za siodma gora
i za siodma rzeka zyje,
w kraju mym milym
gniazdko ciche wije.
Wkrotce powroce na Ojczyzny lono,
i te nadzieje blekitna wciaz pije,
by serce swoje, dusze uteskniona
na poloninie bieszczadzkiej ulozyc.
Biesom i Czadom sie pieknie poklonic,
dusiolka Ryskowego na szyje nalozyc
i prosic o szczescie; nie tylko moje,
by Tatko raju otworzyl podwoje,
bym mogla do kraju milego powrocic,
kotwice tutaj na zawsze zarzucic.
Aby Przyjaciol usmiech zobaczyc,
a wrogom swym zle slowo wybaczyc.
Isc sniezna sciezka
wprost do Bukowego.
On kocha mnie przeciez -
a ja kocham jego.