Przy kominku ...

"Poezja leczy rany, jakie zadaje rozum" - Novalis.

Bezsenna noc






A niebo pelne gwiazd,
a dookola cisza.

I tylko ksiezyc
i zew bieszczadzki
ciebie wedrowcze uslysza.




Matus

Jakze ubozsze byloby
niebo bez Ciebie

i choc nigdy nie bylam
w niebie, wiem

ze tam jestes Matenko



Droga

kiedy zgasna 
dla nas swiatla
pomyslimy 

ze nielatwa
byla nasza 
zycia droga

lecz nie uboga
lecz roztanczona
od zycia zdarzen

bo wlasnie ona
byla przestrzenia
i zrodlem byla

szczesliwych marzen




Bieszczadzkim switem ...


Przeciez mowilam ci Domku,
ze kiedys do ciebie powroce,
zapomne przeszlosc i trwoge,
serce przed toba swe rzuce.

Bo ono nalezy do ciebie
i dusza, i cialo, i zycie,
a swit bieszczadzki nas wita,
a ja ciebie witam o swicie.

Przebrnelam przez losu szarosc
trudnego, smutnego w mej duszy,
a dzis nadzieja na radosc
te trudy w mym sercu zagluszy.

Niebawem cie Domku powitam,
gdy wiosna przywita swiat caly,
i wtedy ciebie zapytam ...
teskniles za mna, moj maly?



Dla Kerstin


nie krzycz kochana
to tylko rana
zadana przez zycie

spojrz tam w blekicie
gdzie krzyk swoj
kierujesz w udrece

aniol wyciaga
do ciebie rece
by pomoc wyrwac
cie z czelusci piekla

jakze urzekla mnie
twoja milosc do niego
i wiara ze rana twa
zablizni sie wkrotce

a teraz zanurzasz
swe mysli w wodce
by choc na chwile
zapomniec o krzyku




Dwa serca w jednym biegu.


To, że serce bije dziwnie      
wcale cię nie wzrusza,      
bo ty silny i odważny       
na maraton ruszasz.      
      
Twoja żonka chłopcze miły      
zawsze jest przy tobie.      
Wtedy, gdy ci braknie siły      
cichutko podpowie,      
      
że do mety jeszcze troszkę      
wysiłku i koniec,      
w sercu czujesz, kiedy ona      
podaje ci dłonie.      
      
Wtedy lżej ci mocniej       
mięśnie natężyć, wysilić,       
dobiec mety; żonka twoja       
wcale się nie myli,      
      
kiedy wierzy, że dobiegniesz,      
że maraton skończysz.      
Miłość piękna, życie piękne      
codziennością łączy ...



Zakapiorskie Wspomnienie


Zycie czasami dokucza,
jak pajak zarzuca swe sieci.
A jednak ciagle jest przy nas,
kocha jak matka swe dzieci.

Drozkami jego idziemy,
jak mak posrod zboza zgubieni.
Pleciemy kosze milosci
ze zlotych slonca promieni.

Wiem, chcesz zyc posrod switow,
i dloni wonnych i miodnych.
Nie pragniesz swiata zaszczytow,
unikasz dotykow chlodnych.

Pragniesz przyjaciol oddanych
sercem i cala dusza.
Promyki twego slonka
i zimny kamien skrusza.

Wiec nie martw sie kochanie,
zloz dary Pani Nocy,
bo zanim swit nastanie,
radosc w twe serce wkroczy.




PS.

Wiersz ten dedykowalam mojej Przyjaciolce,
Bozence, przez przyjaciol zwanej Promyczkiem,
w dniu 1.02.2010. 

Dzis zupelnie przypadkowo odkrylam,
ze pewien internauta o nicku "samotny_wilk"
uczynil plagiat na swoim blogu, autoryzujac
moj wiersz swoim imieniem. Przepisal go
w dniu 10.02.2010 roku rozszerzajac jego tresc 
swoim wierszowanym tekstem /a moze tez nie swoim?/

Przykro mi sie zrobilo, bo plagiat i milo zarazem,
ze az tak podobal mu sie moj wiersz, iz 
przywlaszczyl go sobie. A jednak w internecie
nie sposob pozostac anonimowym :)



Niespelniona prosba


Prosisz mnie o lagodny 
wymiar odchodzenia
a ja
nie moge ci pomoc

musialabym wyrzec sie
swojego czlowieczenstwa
a ty
wciaz prosisz o to samo