Życie czasami dokucza,
jak pająk zarzuca swe sieci.
A jednak ciągle jest przy nas,
kocha jak matka swe dzieci.
Dróżkami jego idziemy,
jak mak pośród zboża zgubieni.
Pleciemy kosze miłości
ze złotych słońca promieni.
Wiem, chcesz żyć pośród świtów,
i dłoni wonnych i miodnych.
Nie pragniesz świata zaszczytów,
unikasz dotyków chłodnych.
Pragniesz przyjaciół oddanych
sercem i cala dusza.
Promyki twego słonka
i zimny kamień skrusza.
Wiec nie martw się kochanie,
złóż dary Pani Nocy,
bo zanim świt nastanie,
radość w twe serce wkroczy.