Tosia miała na imię
Twoja Mateńka droga.
Przy Tobie wciąż i na zawsze,
choć w domu błękitnym u Boga.
Westchnieniem ciepłym powita
Andrzejka - synka swego.
A Ty dziś na Jej grobie
zapytasz Tatke, dlaczego
musiała odejść Mateńka,
którą nosiłeś na rękach,
by twarz Jej uśmiech
rozjaśnił w bólu choroby.
Gdyby tak można było by
powtórzyć ten świat chłopięcy.
Gdyby Matko do źródeł powrócić,
Twą łzę stroskana zawrócić,
by nigdy nie spłynęła
w trosce o syna Twego.
Dlaczego, Boże, dlaczego?
Ufam dziś Tobie, powierzam
modlitwę swoją - w niej tkwi
klucz Boskiej zagadki.
I stoję tutaj, gdzie cicho,
gdzie szeptem do Ciebie mówię...
nad grobem swej Matki.